Około 18:00 przypominające średniowieczny zamek z przybudówkami, centrum Tour & Taxis zaczyna się zapełniać. Projekcje trwają do drugiej w nocy, więc trzeba zgromadzić odpowiednio dużo sił. W przerwach pomiędzy seansami trzeba szybko ustawić się w kolejce po hotdoga lub colę.
Friday, May 1, 2009
Friday, May 1, 2009
Niby ten sam motyw, a jednak wykonanie jakże inne. Johan Nieuwborg specjalizuje się w robionych z metalu i szkła rźeźbach dziwacznych ptaków. Mają wielkie wyłupiaste oczy, a jednocześnie ich sylwetki pozbawione są agresji. Poza tym nikt nie ma wątpliwości, że są tworami wyobraźni, a nie efektem fascynacji śmiercią i rozkładem. Taki rodzaj sztuki wydaje się bardziej artystycznie uprawomocniony. Zwłaszcza gdy mówimy o horrorze.
Friday, May 1, 2009
Umowny horror raczej nie wzbudza kontrowersji. Inaczej ma się sprawa ze sztuką dotykającą realnych spraw związanych ze śmiercią, jak choćby miało to miejsce w przypadku wystawy zwłok w jednym z warszawskich centrów handlowych. W Brukseli największe kontrowersje wzbudzały prace Rafa Veulemansa, których centralnym elementem były spreparowane pisklęta. To horror całkiem realny, żerujący na słabych, bezbronnych istotach i dlatego tak bardzo mogący odpychać. Twórcy teoretycznie o to właśnie chodziło.
Friday, May 1, 2009
Bodaj najbardziej znana artystka prezentująca swe prace w tegorocznej galerii. Czterdziestojednoletnia Wauters słynie z klimatów żywcem wyjętych z “Hellraisera”. Dyskretny smaczek sado-maso, połączony z cierpieniem i deprawacją – a wszystko to podane w manierze teatru marionetek, żeby nie raziło dosłownością.
Friday, May 1, 2009
I wreszcie popiersia arysty przedstawiającego się jako “rzeźbiarz – surrealista”, Christiana Pirona. Eksponowane na lewym postumencie dzieło nie ma takiego surrealistycznego posmaku jak np. rzeźby głów z wyjętymi z nich fragmentami puzzli, co jest flagowym motywem Pirona, ale najbardziej pasowało do klimatu miejsca, w którym zostało wystawione. Po prawej klasyczny eksponat z warsztatu Pirona.
Friday, May 1, 2009
Nie mogło również zabraknąć typowych horrorowych motywów, jakby żywcem wyjętych z filmowych koszmarów Franka Henenlottera. Na zdjęciu – jedna z prac anonimowego Belga, ukrywającego się pod pseudonimem David P.
Friday, May 1, 2009
Dziecięce głowy ze sterczącymi z nich kredkami i temperówkami – to firmowy motyw Aurory Vardy. Artystka swoje prace zamyka zwykle w szklanych sześcianach, potęgując tym samym wrażenie, że prezentowane przez nią lalki są jeszcze straszliwsze niż w rzeczywistości.
Friday, May 1, 2009
Wielkie wrażenie robiły istalacje Vala Trifana, którego twórczość kojarzy się trochę z dokonaniami francuskiego maga komiksu – Moebiusa.
Friday, May 1, 2009
Dziwaczne stożki, muszle, wydmuszki? Tym zajmuje się młoda Belgijka ukrywająca się pod pseudonimem Marifey. Rzeźbi również produkty wyglądające jak naczynia ceramiczne, dodając im jednak takie elementy, że można być pewnym, że nie służą do picia wody ani przechowywania owoców.
Friday, May 1, 2009
Warto zatrzymać się na dłużej nad sztuką związaną z fantastyką i horrorem. W Polsce kompletnie nie mamy z nią kontaktu. Brukselski festiwal stanowi mekkę dla lokalnych twórców, mających okazję prezentacji swych prac wyrobionej, świadomej publiczności. Jednocześnie widzowie otrzymują unikalną okazję zobaczenia w jednym miejscu tylu prac inspirowanych w dużej części ich ukochanymi filmami grozy, komiksami, książkami. Obrazy, rzeźby i instalacje umieszczone zostały w wydzielonej galerii. Były wśród nich prace Jo Pirarda – bardzo interesującego artysty, w którego wyobraźni współegzystują dwa przeważające motywy: planety oraz… myszy.