Szanowni państwo! Czas przerwać picie piwa i coli, a także dojadanie hotdogów. Na salę projekcyjną nie wpuszczają z jedzeniem! Publiczność niecierpliwie czeka na kolejny film, czas więc opowiedzieć o najciekawszych filmach pokazanych podczas tegorocznego Brukselskiego Festiwalu Filmu Fantastycznego…
Friday, May 1, 2009
Friday, May 1, 2009
Trzeba uczciwie przyznać, że podczas tegorocznej edycji zabrakło wielkich gwiazd. W jury najbardziej znaną postacią był Patrick Tatopoulos, a i tak trzeba zajrzeć do IMDB, żeby doczytać, że to właśnie on robił efekty specjalne m.in. do “Godzilli” czy “Dnia niepodległości”. Jeśli chodzi o pozostałych gości, największe poruszenie wzbudził Uwe Boll. Przyjechał tylko na jeden dzień. Spotkał się z fanami, wygłosił kilka dowcipów. Tym razem nikomu nie dał w zęby.
Friday, May 1, 2009
Galeria festiwalowych plakatów z ubiegłych lat. Trzecie 0d lewej – dzieło Grzegorza Rosińskiego.
Friday, May 1, 2009
Około 18:00 przypominające średniowieczny zamek z przybudówkami, centrum Tour & Taxis zaczyna się zapełniać. Projekcje trwają do drugiej w nocy, więc trzeba zgromadzić odpowiednio dużo sił. W przerwach pomiędzy seansami trzeba szybko ustawić się w kolejce po hotdoga lub colę.
Friday, May 1, 2009
Niby ten sam motyw, a jednak wykonanie jakże inne. Johan Nieuwborg specjalizuje się w robionych z metalu i szkła rźeźbach dziwacznych ptaków. Mają wielkie wyłupiaste oczy, a jednocześnie ich sylwetki pozbawione są agresji. Poza tym nikt nie ma wątpliwości, że są tworami wyobraźni, a nie efektem fascynacji śmiercią i rozkładem. Taki rodzaj sztuki wydaje się bardziej artystycznie uprawomocniony. Zwłaszcza gdy mówimy o horrorze.
Friday, May 1, 2009
Umowny horror raczej nie wzbudza kontrowersji. Inaczej ma się sprawa ze sztuką dotykającą realnych spraw związanych ze śmiercią, jak choćby miało to miejsce w przypadku wystawy zwłok w jednym z warszawskich centrów handlowych. W Brukseli największe kontrowersje wzbudzały prace Rafa Veulemansa, których centralnym elementem były spreparowane pisklęta. To horror całkiem realny, żerujący na słabych, bezbronnych istotach i dlatego tak bardzo mogący odpychać. Twórcy teoretycznie o to właśnie chodziło.
Friday, May 1, 2009
Bodaj najbardziej znana artystka prezentująca swe prace w tegorocznej galerii. Czterdziestojednoletnia Wauters słynie z klimatów żywcem wyjętych z “Hellraisera”. Dyskretny smaczek sado-maso, połączony z cierpieniem i deprawacją – a wszystko to podane w manierze teatru marionetek, żeby nie raziło dosłownością.
Friday, May 1, 2009
I wreszcie popiersia arysty przedstawiającego się jako “rzeźbiarz – surrealista”, Christiana Pirona. Eksponowane na lewym postumencie dzieło nie ma takiego surrealistycznego posmaku jak np. rzeźby głów z wyjętymi z nich fragmentami puzzli, co jest flagowym motywem Pirona, ale najbardziej pasowało do klimatu miejsca, w którym zostało wystawione. Po prawej klasyczny eksponat z warsztatu Pirona.
Friday, May 1, 2009
Nie mogło również zabraknąć typowych horrorowych motywów, jakby żywcem wyjętych z filmowych koszmarów Franka Henenlottera. Na zdjęciu – jedna z prac anonimowego Belga, ukrywającego się pod pseudonimem David P.
Friday, May 1, 2009
Dziecięce głowy ze sterczącymi z nich kredkami i temperówkami – to firmowy motyw Aurory Vardy. Artystka swoje prace zamyka zwykle w szklanych sześcianach, potęgując tym samym wrażenie, że prezentowane przez nią lalki są jeszcze straszliwsze niż w rzeczywistości.