horrorfestiwal.pl/blog

festiwal grozy i horroru

Thursday, April 24, 2008

“Pora mroku” w polskich kinach

22.JPGOd 18 kwietnia w kinach można obejrzeć najnowszy polski horror, “Porę mroku” Grzegorza Kuczeriszki. Wszyscy znający kulisy rodzimej produkcji filmowej wiedzą, że od wyniku kasowego tego filmu zależy w dużym stopniu to, co się będzie działo przez kilka kolejnych lat. Mówiąc wprost, ewentualna klęska kasowa przekreśli wiele, o ile nie wszystkie przygotowywane w Polsce projekty związane z grozą. Producent “Pory mroku”, firma Vision,  zapewniła solidną kampanię reklamową. Film był reklamowany pocztą pantoflową jako “polski Hostel”, co wraz ze znanymi z seriali nazwiskami odtwórców ról głównych wydawało się zapowiedzią sukcesu. 

Po pierwszym tygodniu polski horror został zatrzymany przez… Piotra Adamczyka. Prawie połowa widzów, którzy w weekend poszli do kin, wybrała się po raz kolejny na komedię romantyczną “Nie kłam, kochanie”. ”Porę mroku” w pierwszy weekend zobaczyło 16 tysięcy widzów. Nie jest to zły wynik,  ale mogło być lepiej.

Wszyscy widzowie, którzy lubią horrory i mają dość oglądania po raz kolejny “Wilczycy” czy “Lubię nietoperze” – do kin!

posted by Piotr Mańkowski at 22:48  

Thursday, April 24, 2008

BIFFF 2008 – Polak w Brukseli

18.JPGOprócz delegacji Horrorfestiwalu, jedynym Polakiem na brukselskim festiwalu filmowym był reżyser Grzegorz Lewandowski. Jego “Hiena”, prezentowana w oficjalnym konkursie, została bardzo dobrze przyjęta przez brukselską publiczność. Co prawda podczas projekcji nie było aż tylu krzyków z sali co na przykład podczas pokazu “Postala”, ale ów film pokazał, że horror może zagnieździć się na nietypowym gruncie.

Lewandowski jest wschodzącą nadzieją polskiego kina grozy. Jego obecnie przygotowywany projekt będzie wariacją na temat “Drakuli” Brama Stokera. Jeśli uzyskamy zgodę reżysera, podamy więcej szczegółów dotyczących tej produkcji.

posted by Piotr Mańkowski at 22:26  

Thursday, April 24, 2008

BIFFF 2008 – Gabinet obrzydliwości

img_2131.JPGimg_2154.JPGimg_2121.JPG6.JPG13.JPG21.JPG31.JPG41.JPG5.JPGBrukselski festiwal to nie tylko okazja obejrzenia najnowszych horrorów, ale również możliwość obcowania ze sztuką. Bardzo specyficzną, dodajmy. W Tour & Taxis przygotowano osobną salę do prezentacji rzeźb, figurek oraz obrazów dedykowanych kinu grozy. Oto niektóre z nich…

posted by Piotr Mańkowski at 22:03  

Thursday, April 10, 2008

BIFF 2008 – zwycięzcy

4.JPG26 Międzynarodowy Festiwal Filmu Fantastycznego w Brukseli został oficjalnie zakończony. Jury w składzie: Umberto Lenzi (Włochy, przewodniczący), Joon-Ho Bong (Korea), Thomas Gunzig (Belgia), Brett Leonard (USA), Lisa Marie (USA), Catherine Wilkening (Francja) zakończyło obrady.  

Główna nagroda festiwalu, Złoty Kruk, został przyznany tajskiemu filmowi “13 Beloved” w reżyserii Chookiata Sakveerakula.

Dwie statuetki Srebrnych Kruków trafiły do “Stuck” (reż. Stuart Gordon) oraz “[REC]” (reż. Jaume Balaguero i Paco Plaza). Ten drugi zdobył również nagrodę publiczności.

W kategorii filmu euroejskiego zwyciężył francuski “Frontieres” (reż. Xavier Gens).

Nagrodę 7th Orbit zdobył argentyński “The Aerial” (reż: Esteban Sapir).

O wszystkich tych filmach, a także wielu innych wydarzeniach z Brukseli będziemy pisać w kolejnych informacjach.

posted by Piotr Mańkowski at 21:29  

Wednesday, April 9, 2008

BIFFF 2008 – nowy Argento

12.JPGNajnowszy film włoskiego mistrza grozy, Dario Argento, miał premierę na ubiegłorocznym festiwalu filmowym w Rzymie. Minęło kilka miesięcy i pojawił się z “Trzecią Matką” (Mother of Tears: The Third Mother) w Brukseli.

Reżyser nakręcił ostatnią część nieformalnej trylogii, której pierwszymi dwoma członami były “Suspiria” oraz “Inferno”. “Mother of Tears” jest filmem z wyjątkowo drastycznymi scenami, nawet jak na standardy Argento. O ile w jego starych filmach, zwłaszcza tych z lat 70., gore było tylko dodatkiem do doskonale filmowanych gotyckich wnętrz, przepojonych aurą, której według fanów nie potrafił stworzyć żaden inny twórca, o tyle teraz pozostała z tego głównie krew i ludzkie wnętrzności. Aura tajemnicy tylko od czasu do czasu wyziera spomiędzy dziur w deskach podłogi, dając jednak kilka momentów prawdziwej grozy. Główna bohaterka (grana przez córkę Aregento, Asię) odkrywa straszliwe dziedzictwo swojej rodziny. w którym będzie miejsce na najprawdziwsze wiedźmy. Miejscem akcji jest wieczny Rzym, a cały film zawiera mnóstwo odniesień do twórczości Argento. Jest małpa jak z “Phenomena”, są muzealne wnętrza, pełne rzeźb i obrazów. Stary mistrz starał się być momentami ironiczny, pokazując dystans do swoich demonów i mimo że nie zawsze wszystko wychodziło tak jakby sobie zapewne tego życzył, i tak “Trzecia Matka” pozostaje jego najlepszym filmem od co najmniej “Upiora w operze”, a być może nawet wcześniejszej o całą dekadę “Opery”. Przerwała łańcuch coraz to gorszych filmów Włocha, który po “Card Player” wydawał się znaleźć na samym dnie.  Fani to docenili i po projekcji “Trzeciej Matki” rozległy się rzęsiste brawa, będące wyrazem radości, że Argento jeszcze nie umarł. Artystycznie, oczywiście.

posted by Piotr Mańkowski at 18:08  

Tuesday, April 8, 2008

BIFFF 2008 – powrót Uwe Bolla

11.JPGProjekcja najnowszego dzieła “najgorszego reżysera świata” została przewidziana jako klasyczny midnight movie. Mimo środka tygodnia i północy na zegarku, na sali zjawiło się prawie tysiąc widzów. Uwe Boll został przez nich przyjęty bardzo ciepło.

 ”Postal”, choć teoretycznie oparty na scenariuszu gry komputerowej, nie ma z nią oczywiście nic współnego. To znak charakterystyczny Bolla – zakupywanie praw do scenariuszy gier i robienie czegoś z innej bajki, jedynie tytuł gry wykorzystując jako wabik mający ściągnąć fanów. Wcześniej Boll robił nieświadome parodie, teraz spróbował nakręcić coś w stylu legendarnego duetu Zucker-Abrahams-Zucker, czyli ostrą farsę. Jej ostrość przejawia się w kpinach z 11 września albo choćby tym, że taki aktor jak Dave Foley godzi się na paradowanie przed kamerą całkiem nago. Boll rzuca na plan dużo keczupu, fabularnie stara się wykpiwać hollywoodzkie klisze. Z całą pewnością brakuje mu lekkości tercetu ZAZ, a mimo to w porównaniu z “Alone in the Dark” czy “House of the Dead” nakręcił arcydzieło. Krwawą, idiotyczną farsę trochę w stylu ZAZ, przy okazji czerpiącą równie dużo z Russa Meyera.

Publiczność nagrodziła “Postal” owacją na stojąco. Gromkie “Uwe, Uwe” pozwalało sądzić, że niemiecki reżyser powoli zaczyna wyrastać na jednego z ulubieńców zdeklarowanych fanów horrorów klas niższych niż A.

posted by Piotr Mańkowski at 20:35  

Monday, April 7, 2008

BIFFF 2008 – Umberto Lenzi

3.JPGJedną z tradycji brukselskiego festiwalu jest doskonały plakat reklamowy. Tworzony jest on przez znamienitych twórców komiksu, wśród których mogliśmy w przeszłości odnaleźć takie nazwiska jak Moebius czy Rrosiński. W tym roku krwawy plakat przygotował Sergio Marini, znany w Polsce z serii “Drapieżcy”. Inną z tradycji BIFFF jest stawianie na czele jury uznanego twórcy horroru. W tym roku tego zaszczytu dostąpił Umberto Lenzi.

Włoski mistrz posoki i zaskakujących zoomów, najbardziej znany z realizowanych w latach 70. ”cannibal movies”, takich jak “Zjedzeni żywcem” czy “Cannibal Ferox” od ponad dekady nie kręci już filmów i udziela niewielu wywiadów, tym bardziej jego zapowiadany przyjazd do Brukseli budził sensację. I oto w festiwalowej hali pojawił się starszy pan odziany w niezbyt dobrze skrojoną marynarkę, w ciemnobrązowych okularach, o aparycji sycylijskiego dona. Lenzi dość słabo mówi po angielsku, ale z jego wypowiedzi wynikał wielki sentyment za przeszłością. “Kino cyfrowe spłyca świat” – grzmiał – “Tylko na taśmie Kodaka dawało się uchwycić całą rzeczywistość”. Gdy jeden z prowadzących konferencję prasową delikatnie spytał go zrealizowane przez niego filmy gore, Lenzi szczerze się zdenerwował: “Wszycy tylko ciągle pytają o te durne cannibal movies, mam już tego dość!”. Przestraszony dziennikarz zdołał tylko wybełkotać: “Ależ mistrzu, nie użyłem przecież w ogóle słowa cannibal”.

Lenzi traktowany był w Brukseli jak żywa skamienialina, człowiek z innej epoki, pomnik horroru. Prawdę powiedziawszy, jego przemowy budziły zaskoczenie reszty jury, ale nikt nie śmiał zaprotestować ani wejść w dyskusję ze zbliżającym się do osiemdziesiątki nestorem grozy. Od razu niektórzy zaczęli sugerować, że jury, któremu przewodniczy Lenzi, przyzna główną nagrodę festiwalu, Złotego Kruka, najbardziej zaczepionemu w przeszłości, wiernemu klasycznym regułom gotyku filmowi. I to zapewne nie dalekowschodniemu, zwłaszcza że autor ubiegłorocznego zwycięzcy, “Potwora – The Host” również zasiadał w jury i niezręcznie mu byłoby forsować kolejny film z tamtych stron.

posted by Piotr Mańkowski at 20:55  

Monday, April 7, 2008

BIFFF 2008 – projekcje

Sale projekcyjne.Po godzinie 18:00 cała festiwalowa brać zasiada w dwóch salach. Na scenę wchodzi jeden z organizatorów, zapowiadając prezentowany tytuł. I od razu zdziwienie – nie ma zniecierpliwienia ani znudzenia – człowiek otrzymuje rzęsiste brawa, zupełnie niczym dyktator przemawiający do ludu. Tutaj wszyscy są przejmująco wdzięczni organizatorom za to, że przynoszą im ich ukochane filmy. Wesołość i życzliwość towarzyszy nawet pojawiającym się prośbom o wyłącznie komórek (chóralny krzyk sali “Au secours!” – ratunku!, a następnie “We don’t care!” – nie przejmujmy się). Tym niemniej w trakcie projekcji ani razu nie zadzwoni żadna komórka.

Gasną światła, na ekranie leci lepszy lub gorszy horror, a tymczasem z sali rozlegają się krzyki i różne inne dziwne odgłosy. Jeden delikwent naśladuje ptaka, drugi podpowiada bohaterowi, co ma robić, trzeci na głos przewiduje, że ktoś inny zaraz zginie. Krzyki, pomrukiwania, śmiech, oklaski. Jest to absolutna specyfika tego festiwalu, coś do czego trudno się z początku przyzwyczaić. Wśród dowcipnisiów są prawdziwi mistrzowie, potrafiący idealnie wpasować się w ekranowe wydarzenia. Ich dowcipy są nagradzane oklaskami. Z kolei żartownisie-nieudacznicy, chcący na siłę zabłysnąć, milkną po kilku wyskokach skwitowanych grobowym milczeniem sali.  

Najważniejsze jest jednak to, że podczas projekcji nikt nie wychodzi z sali. Dosłownie nikt! Nawet gdy na ekranie prezentowana jest tak miałka podróbka Tarantino w wersji gore jak “Flick” z Faye Dunaway. Podczas tego filmu można było sczeznąć z nudów. Jednak samotne wyjście z sali byłoby niewiarygodnym wstydem, którego inni fani zapewne by nie wybaczyli.

posted by Piotr Mańkowski at 20:31  

Monday, April 7, 2008

BIFFF 2008 – otwarcie

img_2117.JPGimg_2133.JPG1.JPGJako jedyni przedstawiciele polskich mediów, dotarliśmy na 26 Międzynarodowy Festiwal Filmu Fantastycznego w Brukseli. O randze tej imprezy świadczy kilkadziesiąt pokazywanych filmów, spośród których wiele ma światową lub przynajmniej europejską premierę. Twórcy Horrorfestiwal.pl od samego powstania stawiali sobie BIFFF za wzór, z którego pragnęli czerpać jak najlepsze wzorce. Stąd nasza wizyta w Brukseli na tym największym europejskim zlocie fanów horroru.

BIFFF organizowany jest na terenie stylizowanego na barokowe budownictwo centrum ekspozycyjnego Tour & Taxis. Projekcje odbywają się w dwóch salach, natomiast festiwalowi goście oraz widzowie mają dodatkowo do dyspozycji ogromną, podzieloną na kilka sekcji halę. Można tu znaleźć stoiska z pamiątkami, płyty DVD, studia charakteryzacji, galerię rzeź i plakatów, także restauracje i knajpki, w których przy piwie fani mogą podyskutować o wyższości brzytew Freddy’ego Kruegera nad maczetą Jasona Voorheesa.

Atmosfera tego miejsca jest naprawdę niezwykła. Czuć, że dla niemal wszystkich obecnych, horror stanowi ważną część życia. Neofici są tu niemile widzialni, zaś widok zmasakrowanego karła krzyczącego pośrodku tłumu widzów, nie budzi wielkiego zdziwienia. Tour & Taxis od godziny 18:00 nabiera magicznej aury…

posted by Piotr Mańkowski at 20:03  

Powered by WordPress | Supported by Multikino | Administrated by ePublic